niedziela, 27 grudnia 2015

"(...)W życiu dobrze radzą sobie ci, którzy mają wiarę w siebie, gotowość do podejmowania wyzwań i ufność, że sukces (czyli sprostanie wyzwaniu) jest osiągalny. Te trzy wymiary charakteru to właśnie poczucie wartości. Nie jest nim przekonanie, że jest się lepszym od innych, ani tym bardziej, że jest się najlepszym w ogóle, Nie jest nim też bez lękowa brawura wobec jakichkolwiek przedsięwzięć. Wyobraźnia, wiedza o życiu i ludziach a także świadomość własnych możliwości i ograniczeń rozwijają się w miarę doświadczeń - prób i błędów, sukcesów i porażek, zwycięstw i klęsk(...)"
Ewa Woydyłło - Poprawka z matury

niedziela, 13 września 2015

Niewzruszony Budda

Budda zdawał się być niewzruszony obelgami, rzucanymi na niego przez gościa. Kiedy później uczniowie zapytali go o sekret jego pogody, powiedział:
– Wyobraźcie sobie, co by było, gdyby ktoś postawił przed wami ofiarę, a wy nie podnieślibyście jej, lub gdyby ktoś wysłał wam list, którego byście nie otworzyli; jego treść nie miałaby na was wpływu, nieprawdaż? Róbcie tak za każdym razem, gdy was lżą, a nie stracicie swej pogody.
Jedyny rodzaj godności, który jest prawdziwy, to ten, którego nie zdoła pomniejszyć brak szacunku innych. Nie pomniejszysz majestatu wodospadu Niagara, plując na niego.

środa, 26 sierpnia 2015

"Rozmyślania"

"Dwa zaś pewniki niech będą wśród podręcznych, na których się oprzesz: jeden, że wypadki zewnętrzne duszy nie dotykają, lecz stoją spokojnie poza nią, a wszelki niepokój jest jedynie skutkiem wewnętrznego sądu, i drugi, że wszystko, co widzisz, wnet ulega zmianie i wnet zniknie. I zawsze miej w pamięci, ilu już zmian sam byłeś świadkiem. Świat – to zmiana, życie – to wyobrażenie."
  
"Wnet zapomnienie o wszystkim przyjdzie na cię! I wnet zapomnienie wszystkich o tobie!"

"Od wieków przygotowywało się dla ciebie to, cokolwiek cię spotkać może. A splot przyczyn splótł się od wieków na twe istnienie i jego przypadłości."

Marek Aureliusz - Rozmyślania
źródło - Wikipedia

środa, 19 sierpnia 2015

"Żyć swoim życiem nie jest egoizmem.
Egoizm zawiera się w żądaniu, by ktoś żył zgodnie z Twoimi upodobaniami, żył dla Twojej próżności, dla Twojego zysku i Twojej przyjemności"
ADM

sobota, 20 czerwca 2015

Z punktu widzenia...

"Z punktu widzenia drogi mlecznej
Wszyscy jesteśmy ze wsi..."

 "... a i tak człowiek człowiekowi wilkiem..."

Czy ludziom brakuje empatii? Aż tak bardzo zgnuśnieliśmy, że nie potrafimy się nawet uśmiechnąć do obcego nam człowieka?
Mam wrażenie, że często widzę zdziwienie na twarzach ekspedientek/ów w sklepach kiedy odchodząc od kasy szczerze życzę im miłego dnia patrząc w oczy z uśmiechem na twarzy. To zdziwienie może być związane z tym, że w naszym zabieganym społeczeństwie zapominamy o tym, że żyjemy na tej planecie z ludźmi takimi jak my sami i możemy na siebie wzajemnie wpływać. Zwykłym uśmiechem.
Zatrzymując się na chwilę w codziennym życiu.
Na początek na kilka sekund.

Trafiłem ostatnio na taki artykuł: "Pani ze stołówki mnie lubi, bo nie okazuje jej pogardy"
Do przeczytania i zastanowienia się dokąd tak pędzimy...


Zwykły szczery uśmiech. Dlaczego by nie spróbować?

niedziela, 3 maja 2015

Przebudzenie

"Przebudzenie jest śmiercią wiary w niesprawiedliwość i tragedię."
A. de Mello

Świadomi nie będą rozrywani i szarpani wewnętrznym niepokojem, który drąży nieświadomych. Oszczędzą ich głębokie smutki i rozpacze, bo wiedzieć oni będą, że wszystko, co się dzieje, dzieje się dlatego, że ma się tak dziać. Wiedzieć będą, że im bardziej do materii przywiązani będą, tym większe będzie ich cierpienie.

"Nic w tym świecie nie jest warte tego, by się z nim wiązać. Zbawienie polega na zniknięciu ze świata ułudy."
Nagardżuna

Mędrzec przez swój wgląd w pozorną realność tego świata łatwiej osiąga wewnętrzny spokój.
A gdy przyjdzie śmierć nakazująca zejście ze sceny, mędrzec uczyni to bez mrugnięcia okiem. Jego rola dobiegła już końca, a on tak teraz, jak i przedtem, pozostaje 'nieporuszony'. Oto jest obiecana nagroda. Wielka nagroda.

"A gdy mędrca zapyta ktoś: - Co dało Ci oświecenie?
Ten odpowie: - świadomość, że kiedy straciłeś wszystko, straciłeś jedynie zabawkę."
A. de Mello


Artur Marino - Sen Brahmy

Przypadek.

"Otóż trzeba stwierdzić raz na zawsze, że przypadek nie istnieje. Każde najdrobniejsze wydarzenie we wszechświecie poprzedza niezliczona ilość wstępnych przyczyn i tylko dlatego, iż nie jesteśmy w stanie zrozumieć ich wszystkich, omijamy problem, powołując się na przypadek."
Bahram Elahi

"Kategorycznie w sprawie przypadku wypowiada się astrologia. Ten, kto praktycznie zajmuje się astrologią wie, że przypadek nie istnieje. Byłoby to oczywiste, gdyby nas tak długo nie przekonywano o czymś całkowicie przeciwnym. Logika wymaga jednakże decyzji: albo jestem przekonany o istnieniu kosmosu (tzn. porządku), albo wierzę w chaos. Z obserwacji jednakże wynika, że świat nie jest chaotyczny. Znamy przecież pewne prawa, na których niezawodnie możemy polegać. Gdyby nasz świat był chaosem, to przedmioty nie spadałyby zawsze w dół, określone rośliny i zwierzęta nie charakteryzowałyby się zawsze tymi samymi cechami, a słońce, księżyc i gwiazdy nie krążyły by po tych samych orbitach. Jeśli decydujemy się na kosmos, to w konsekwentny sposób musimy myśleć dalej. Jak długo mógłby się utrzymać taki kosmos, gdzie byłoby miejsce na przypadkowość? Najmniejszy przypadek zamieniłby kosmos w chaos. A zatem nasze wyobrażenie o kosmosie, w którym istnieje możliwość przypadku, jest z punktu widzenia logiki nie do utrzymania. Poza tym za pomocą astrologii można wykazać, że wszystkie przypadkowości dają się obliczyć, a zatem nie zasługują na taką nazwę."
Thorwald Dethlefsen


Oba cytaty znalazłem w książce: Sen Brahmy, Artura Marino

niedziela, 26 kwietnia 2015

"Ból, który kreujesz obecnie pochodzi zawsze z braku akceptacji. Jest formą nieświadomego oporu wobec tego, co jest."
Eckhart Tolle



źródło: Era Wodnika

poniedziałek, 23 marca 2015

"Żeby się poznać, trzeba się przyjrzeć sobie w działaniu z innymi."

"A teacher is never a giver of truth. He is a guide; a pointer to the truth that each student must find for himself"
Bruce Lee

piątek, 13 marca 2015

"Gdyby ci nikt nie powiedział, że nie będąc kochanym,
jest się nieszczęśliwym, byłbyś szczęśliwy.
Jeszcze jedno złudzenie: że zewnętrzne zdarzenia lub inni ludzie mogą cię zranić.
Nie mogą. To ty im dajesz taką władzę nad sobą."

 


"– Czym jest miłość?
– Całkowitą nieobecnością lęku – odpowiedział Mistrz.
– A czego się lękamy?
– Miłości – odparł znów Mistrz."

Anthony de Mello

niedziela, 22 lutego 2015

B. Spinoza

„Nie wiem, jak uczyć filozofii bez bycia burzycielem religii”

„Tylko ten jest wolny, kto dobrowolnie oddaje się pod całkowite przewodnictwo rozumu”

„Sława ma tę wielką wadę, że dążąc do niej, musimy skierować nasze wysiłki na zadowalaniu upodobań ludzi”

Garść cytatów B. Spinozy zaczerpnięte z: Irvin Yalom o psychiatrii jako rzemiośle

piątek, 20 lutego 2015

Umysł uzależniony



Na przełomie wieków ludzki świat ogarniać zaczęła epidemia uzależnień. Zjawisko to przybiera rozmiary i formy tak wielorakie, tak liczne, ogarnia takie masy ludzi, że nie sposób powziąć podejrzenia, że istota ludzka w swojej konstrukcji posiada jakiś podstawowy defekt, grzech pierworodny, który sprawia, że uzależnienie jest nam niezbędne do życia. Wydaje się, że nikt nie jest w stanie umknąć przed tą podstępną chorobą. Na każdego przychodzi kolej. To tylko kwestia czasu, okoliczności i kontaktu z czymś, co nas uzależnia - z naszym "uzależniającym alergenem". Porównanie do alergenu nie jest przypadkowe. Nie tylko dlatego, że zapadalność na uczulenia również przybiera epidemiczny wymiar, ale dlatego, że nasza reakcja na "uzależniacz", podobnie jak na alergen, często bywa dla nas całkowitym zaskoczeniem. Okazuje się , że uzależnić się możemy niemalże od wszystkiego. Rzesze uzależniających są nieprzeliczone. Epidemia zatacza coraz szersze kręgi, siejąc spustoszenie w naszych sercach i umysłach, w naszych związkach z ludźmi, w naszych relacjach ze światem. Sprawia, że albo się całkowicie izolujemy i nikt nie ma z nas żadnego pożytku, albo, co gorsza, uznajemy, że nasze uzależnienie jest najlepszą receptą na problemy świata i ludzi, i czynimy z niego zażarcie propagowaną ideologię. Ale najbardziej niebezpieczne jest to, że uzależnienie staje się dla nas zastępczą tożsamością, która uwalnia nas od konieczności poszukiwania naszej tożsamości prawdziwej. I tak np. alkoholik na pytanie "Kim jesteś?", odpowiada: "Jestem alkoholikiem". Koniec, kropka. Uzależniony od ideologii liberał czy socjalista odpowiada: "Jestem liberałem" albo "Jestem socjalistą". Uzależniony od religii swoje egzystencjonalne i duchowe wątpliwości uśpi zapożyczoną religijną tożsamością, zagubiony nastolatek odetchnie z ulgą, gdy będzie mógł o sobie pomyśleć, że jest kibicem piłkarskiego klubu. Podobnie rzecz się ma z uzależnionymi od statusu, pieniędzy, własnego wizerunku i wielu, wielu innymi, których nie sposób tu wymienić. W każdym razie owym grzechem pierworodnym, który skazuje nas wszystkich na uzależnienie, jest napawający nas nie uświadamianymi do końca przerażeniem i rozpaczą braku poczucia naszej prawdziwej tożsamości.
Uzależnienie ma pozory idealnego rozwiązania. Znieczula lęk i rozpacz, a jednocześnie zapełnia pustkę, jaka w nas po takim zabiegu pozostaje. Niestety, prędzej czy później, lekarstwo okazuje się gorsze od choroby. W dodatku masy uzależnionych ludzi gotowe są życiem zapłacić za swoją pozorną, zapożyczoną tożsamość, którą się odurzają. Gorączkowo poszukujemy konfliktu, aby potwierdzić w głębi  duszy wiecznie kwestionowane, nasze pozorne rozwiązanie. Uzależnienie zwycięskie nabiera bowiem na jakiś czas pozorów prawdy i odurza nas jeszcze mocniej. Dlatego wojna i konflikt są nieodwołalnie wpisane w nasz świat, w świat uzależnionych umysłów.
Aby wydostać się z tego błędnego koła, musimy przede wszystkim zdać sobie sprawę z tego mechanizmu, z tego, co robimy z naszym życiem. A potem odzyskać wiarę i nadzieje na odnalezienie naszej prawdziwej, jednoczącej wszystkich ludzi, tożsamości. Tylko nie wolno nam ustawać w zapytywaniu, w wątpieniu i w towarzyszącej temu pokorze aż do ostatnich chwil naszego życia. Wtedy uzależnienie nas nie dogoni, nie stanie się łatwą pokusą, a świat stanie się lepszy.

Wojciech Eichelberger (wstęp z książki - "Krótko mówiąc")

środa, 4 lutego 2015

Niechciany podarunek.

"Niedaleko Tokio żył wielki samuraj. Kiedy się zestarzał, poświęcił się nauczaniu młodych buddyzmu Zen. Mówiono jednak, że pomimo podeszłego wieku był w stanie pokonać każdego przeciwnika. Pewnego wieczoru odwiedził go młody wojownik zupełnie pozbawiony skrupułów. Był on również znany ze swojej techniki prowokacji. Najpierw czekał na pierwszy ruch przeciwnika, a potem dzięki wyjątkowej bystrości umysłu oceniał popełnione przez niego błędy i przypuszczał nagły kontratak. Nigdy jeszcze nie przegrał żadnej walki. Wiele słyszał o sławie samuraja i udał się na spotkanie z nim z zamiarem pokonania go i umocnienia własnej reputacji. Pomimo protestów swoich uczniów stary samuraj przyjął wyzwanie wojownika. Kiedy ludzie zgromadzili się na placu, młody człowiek zaczął obrażać starego nauczyciela. Rzucał w niego kamieniami, pluł mu w twarz, obsypywał obelgami jego i jego przodków, nie przebierając w słowach. Przez wiele godzin robił wszystko co w jego mocy, aby wyprowadzić samuraja z równowagi, ale starzec pozostał niewzruszony. Pod wieczór porywczy wojownik wycofał się, wycieńczony i poniżony. Uczniowie, rozgoryczeni faktem, że ich nauczyciel nie zdołał odpowiedzieć na wyzwiska i prowokacje młokosa, spytali:
—Jak mogłeś znosić takie upokorzenia? Dlaczego nie podjąłeś ryzyka, nawet gdybyś miał przegrać tę walkę? A ty nawet nie wyciągnąłeś miecza i pokazałeś się nam jako tchórz.
—Jeśli ktoś przychodzi do ciebie z podarunkiem i ty go nie przyjmujesz, to do kogo wtedy należy ten prezent?—spytał samuraj.
—Do darczyńcy— opowiedzieli uczniowie.
—To samo dotyczy zawiści, złości i obelg —rzekł ich nauczyciel. Jeśli nie są przyjęte, pozostają własnością osoby, która nosi je w sobie…"


wtorek, 3 lutego 2015

Przerywnik muzyczny ;-)



"Ludzie mówią wciąż, którą drogą kroczyć masz,
nie możesz się różnić, bo masz być taki sam
i nie zadawać pytań i w szeregu prosto stać,
uciekam stąd dopóki jest czas, o tak."

niedziela, 1 lutego 2015

Słowa.

Mistrz powiedział: "mówiąc o rzeczywistości usiłujecie ująć w słowa to, co niewypowiedziane; tym samym wasze słowa z pewnością zostaną zrozumiane opacznie. Tak więc Ci, którzy czytają wersję rzeczywistości zwaną Pismem Świętym, stają się głupi i okrutni, gdyż nie podążają za zdrowym rozsądkiem, lecz za tym, co sami uznają za przesłanie zawarte w świętej księdze" W zanadrzu miał idealną powieść, by to zilustrować:

Wiejski kowal znalazł ucznia chętnego do ciężkiej pracy za niewielką opłatą. Kowal od razu zaczął udzielać młodzieńcowi instrukcji: "Gdy wyjmę rozgrzaną stal z ognia, położę ją na kowadle, a kiedy skinę głową, uderzysz w nią młotem". Czeladnik uczynił dokładnie to , co myślał, że mu kazano. Następnego dnia był miejscowym kowalem. 

Ateista poprosił: "powiedz mi, czy istnieje Bóg - naprawdę?"
Mistrz odparł: "Jeśli chcesz, bym był z Tobą absolutnie szczery, nie odpowiem na to pytanie"
Uczniowie chcieli się później dowiedzieć, dlaczego nie odpowiedział ateiście. 
"Ponieważ odpowiedź na jego pytanie jest niemożliwa" - odparł Mistrz.
"A więc jesteś ateistą?"
"Oczywiście, że nie. Ateiści popełniają błąd polegający na zaprzeczaniu temu, o czym niczego nie da się powiedzieć".
Po krótkiej przerwie na przemyślenie tych słów, dorzucił:
"Ateiści popełniają błąd polegający na zapewnianiu o tym."

Anthony de Mello - Minuta nonsensu


Moja wiara na przestrzeni kilku lat mocno się zmieniła. Im bardziej zagłębiałem się w rozwój osobisty tym bardziej oddalałem się od religii. I tak też jest dzisiaj. Nie twierdzę, że Bóg nie istnieje. Nie wiem tego. Ktoś może powiedzieć, że jestem agnostykiem. Może...

"Bertrand Russell w broszurze "Kto to jest agnostyk?" stwierdził, że chrześcijanie twierdzą, że wiemy, że Bóg jest, ateiści – że wiemy, że Boga nie ma, natomiast agnostycy przyjmują, że nie ma dostatecznych podstaw, aby potwierdzić istnienie Boga lub mu zaprzeczyć." źródło Wikipedia

... Z tym, że ja nie zastanawiam się nad tym czy bóg jest czy go nie ma.

Ze wszystkich religii wybrałem rozwijanie wiary w samego siebie - za tym idzie też ogólny rozwój. Miałem to szczęście w dzieciństwie, że nikt nie narzucał mi poglądów religijnych dostatecznie mocno, zabijając tym samym wolność wyboru. Dziś wybrałem. A moja moralność nie zależy od tego czy wierzę w boga czy nie. 
Szanuje poglądy innych ludzi na temat wiary na tyle na ile sam potrafię. Nie próbuje ich przekonywać do swoich poglądów. Mogę tylko pokazać mój punkt widzenia.  Czasami się zagalopuje w swoich przekonaniach ale potrafię też cofnąć swoje zdanie. 
Ostatnio zostałem zapytany czy gdyby w przyszłości moje dziecko powiedziało mi, że chce pójść do kościoła to czy bym mu na to pozwolił. 
Pierwszą odpowiedzią było: Nie.
Po zastanowieniu zmieniłem zdanie.
Moja droga nie musi być drogą dla wszystkich. Zresztą sam kiedyś do kościoła chodziłem.
Mógłbym powiedzieć swojemu dziecku moje aktualne zdanie ale bym go nie narzucał na siłę.
Nie mam w intencji obrażania kogokolwiek uczuć religijnych. A nawet jeśli ktoś się poczuje urażony to tylko i wyłącznie jego decyzja żeby urażonym się poczuć :)

"Pewnego razu gdy Mistrz rozprawiał na temat hipnotycznej mocy słów, ktoś z tyłu sali krzyknął: - Opowiadasz bzdury! Czy wołanie: "Boże, Boże, Boże", uczyni mnie świętym? A gdy powiem: "Grzech, grzech, grzech", czy uczyni mnie to złym?" - Siadaj głupcze!, odparł Mistrz. Mężczyzna wpadł w taki gniew, że długo nie mógł odzyskać mowy. Następnie wybuchnął potokiem zniewag skierowanych do Mistrza. Mistrz, pełen skruchy, rzekł: - Proszę o wybaczenie. Trochę mnie poniosło. Szczerze przepraszam za moje niewybaczalne uchybienie. Mężczyzna od razu się uspokoił. - Widzisz, oto i masz odpowiedź: wystarczyło słowo, byś wpadł w szał, i inne, byś się uspokoił, zauważył Mistrz."
Słowa, słowa, słowa. 
Mogą hipnotyzować. Jeśli przyjmujemy je do siebie w pełni bezrefleksyjnie. Jeśli połączymy je ze swoimi emocjami. Tylko od nas samych zależy czy ocenimy słowa i czy je przyjmiemy czy nie.



"(...)Nie ma nic bardziej wspaniałego niż bycie świadomym. Czy chciałbyś żyć w ciemnościach? Czy chciałbyś podejmować działania nieświadom, mówić, nie wiedząc, co znaczą twe słowa? Albo czy chciałbyś widzieć rzeczy i nie uświadamiać sobie, na co patrzysz? Jak powiedział wielki mędrzec, Sokrates: "Życie nieświadome nie jest warte tego, by je przeżyć". To oczywista prawda. Większość ludzi nie przeżywa swego życia świadomie. Prowadzą życie mechaniczne, myślą mechanicznie - zazwyczaj cudzymi myślami - mechanicznie przeżywają emocje, mechanicznie działają, mechanicznie reagują. Czy chcesz zobaczyć, jak bardzo upodobniłeś się do maszyny? "Ach, jaką masz piękną spódnicę" - słowa te wydatnie poprawiły twe samopoczucie, prawda? I to z powodu spódnicy, na miłość boską! Czujesz się z siebie dumna słysząc taki komplement. Ludzie odwiedzają mnie w moim Centrum w Indiach i mówią:
- Cóż za cudowne miejsce, cóż za wspaniałe drzewa (a te rosną całkiem niezależnie ode mnie). Jaki wspaniały klimat.
A ja natychmiast czuję się lepiej, aż do chwili, kiedy się na tym przyłapuję. Czy można wyobrazić sobie coś równie głupiego? Nie jestem odpowiedzialny za te drzewa i nie wybierałem tego miejsca na Centrum. Nie ode mnie zależy pogoda. To po prostu takie jest. Ale moje "ja" uwikłało się w to, zatem czuję się dumny. Czuję się dumny ze "swej" kultury i ze "swego" narodu. Jak to możliwe, by zgłupieć aż do tego stopnia. Doprawdy. Mówią mi, że moja wielka hinduska kultura stworzyła tak wielkich mistyków. Ale przecież nie ja ich stworzyłem. Nie biorę za nich odpowiedzialności.
Albo mówią mi:
- Ten twój kraj z całą tą nędzą, to okropne. Czuje się zawstydzony. Ale przecież to nie ja stworzyłem tę nędzę. O co tu idzie? Czy kiedykolwiek przestaniesz tak myśleć?
Mówią mi:
- Sądzę, że jesteś bardzo czarującą osobą. I już czuję się świetnie. Zostałem pogłaskany. Dlatego nazywają to: Ja jestem OK. i ty jesteś OK. Noszę się z zamiarem napisania książki, której tytuł brzmiałby: "Ja jestem osłem i ty jesteś osłem". Otwarte przyznanie się do bycia osłem, to największe wyzwolenie, coś najpiękniejszego na świecie. Jakże jest to cudowne. Kiedy ktoś by mi powiedział: "Nie masz racji", ja mu odpowiem: "A czego się spodziewałeś po ośle?"
Rozbrojeni. Wszyscy powinni być rozbrojeni. To jest ostateczne wyzwolenie. Ja jestem osłem i ty jesteś osłem. W normalnym życiu dzieje się tak: naciskam guzik i jesteś "na górze", naciskam guzik i jesteś "na dole". I taki właśnie jesteś. Ilu znasz ludzi, na których nie działa pochwala i oskarżenie? To nieludzkie - mówimy. Ludzkie - to znaczy, że trzeba być trochę mała małpką, aby każdy mógł pociągnąć cię za ogon, a ty robisz to, co robić powinieneś. Ale czy to jest ludzkie? Jeśli uważasz, że jestem czarujący, znaczy to że właśnie w tym momencie jesteś w dobrym nastroju i nic więcej. Znaczy to też, że pasuję do twojej listy zakupów. Wszyscy nosimy przy sobie taką listę zakupów i trzeba się do tej listy dopasować - wysoki, hmm, ciemny, hmm, przystojny, hmm - zgodnie z naszymi upodobaniami.
"Lubię brzmienie jej głosu. Jestem zakochany" - mówisz.
Nie jesteś zakochany, ty głupi ośle. Ilekroć jesteś zakochany - waham się, czy to powiedzieć - jesteś osłem w sposób szczególny. Usiądź i popatrz, co się z tobą dzieje. Chcesz uciec. Ktoś kiedyś powiedział: "Dziękuj Bogu za rzeczywistość i możliwość ucieczki od niej". I to właśnie ma miejsce. Jesteśmy tacy mechaniczni w swym życiu, tak bardzo pod kontrolą. Piszemy książki o tym, jak się kontrolować i jak cudownie być kontrolowanym i jak bardzo potrzebujemy, by nam mówiono: "Jesteś OK." Czujesz się wtedy wspaniale. Jak cudownie jest siedzieć w więzieniu. Albo, jak to ktoś kiedyś powiedział, być w swej klatce. Czy lubisz być w więzieniu? Czy lubisz być pod kontrola? Powiem wam coś. Ilekroć pozwalacie sobie na dobre samopoczucie, kiedy mówią wam, że jesteście OK., tylekroć przygotujcie się na złe samopoczucie - z chwilą gdy powiedzą wam, że nie jesteście dobrzy. Dopóki żyjesz po to, by spełniać cudze oczekiwania, lepiej dobrze zważ, w co się ubierasz, jak się czeszesz i czy masz dobrze wyczyszczone buty. Krótko mówiąc, bacz na to, czy spełniasz każde ich cholerne oczekiwanie. I to ma być ludzkie?
To właśnie odkryjesz, gdy zaczniesz się obserwować. Będziesz przerażony! W gruncie rzeczy nie jesteś ani OK., ani nie OK. Możesz pasować do aktualnych nastrojów albo trendów mody! Czy to znaczy, że stałeś się OK.? Czy to twoje bycie OK. zależy od tego? Czy zależy od tego, co o tobie ludzie myślą? Jezus Chrystus musiał być porządnie nie OK., zgodnie z tymi standardami. Ty nie jesteś OK. i ty nie jesteś nie OK., ty jesteś ty. Mam nadzieję, że przynajmniej dla niektórych z was będzie to duże odkrycie. Jeśli podczas tych wspólnie spędzonych dni trzech lub czterech z was dokona tego odkrycia, to... cóż za wspaniała sprawa! Niezwykła! Wyrzuć ten cały bełkot z byciem OK. i nie OK., wyrzuć wszystkie te osądy i po prostu obserwuj, patrz. Dokonasz wielkich odkryć. Odkrycia te zmienią Ciebie. Bez najmniejszego wysiłku, wierz mi.(...)"



Piękno Świątyni

Podeszli do Niego uczniowie, aby Mu pokazać budowle świątyni. Lecz On rzekł do nich: Widzicie to wszystko? Zaprawdę, powiadam wam, nie zostanie tu kamień na kamieniu, który by nie był zwalony.(Mt 24, 1-2)

Anthony de Mello - Wezwanie do miłości (str 56)

Piękno Świątyni
Wyobraź sobie zgnuśniałego człowieka obrośniętego warstwami tłuszczu. Taki może stać się twój umysł - zgnuśniały, pokryty tłuszczem do tego stopnia, że stanie się zbyt tępy i leniwy, by myśleć, obserwować, badać i odkrywać. Gubi wrodzoną mu czujność, żywość i elastyczność i powoli zapada w sen. Rozejrzyj się wokół siebie, a zobaczysz, że większość ludzi ma właśnie taki umysł: stłumiony, ospały, chroniony warstwami tłuszczu, niechętny jakimkolwiek zakłóceniom czy pytaniom mogącym go obudzić.

Czym są owe warstwy? Każde przekonanie, które nosisz w sobie, etykietki, którymi naznaczyłeś ludzi i przedmioty, każde przyzwyczajenie i każde przywiązanie. Kiedy dorastałeś, twoi wychowawcy powinni byli ci pomóc wydostać się z tych warstw i wyzwolić twój umysł. Tymczasem społeczeństwo i twoja kultura, które największą wagę przywiązują do tych warstw, a nie do twego umysłu, nauczyły cię nawet ich nie zauważać, lecz uśpiły cię do tego stopnia, byś pozwolił innym ludziom - ekspertom: politykom, przedstawicielom kultury i religii - myśleć za ciebie. Tak oto zostałeś przywalony ciężarem nie znoszącego krytyki autorytetu i tradycji.
Spróbujmy przeanalizować jedną warstwę po drugiej. Najpierw twoje przekonania. Jeśli jesteś komunistą albo kapitalistą, muzułmaninem albo Żydem, żyjesz naznaczony uprzedzeniami, a więc w sposób skrzywiony; istnieje bariera, warstwa tłuszczu pomiędzy Rzeczywistością a tobą, gdyż nie dostrzegasz jej ani jej nie dotykasz w sposób bezpośredni.

Druga warstwa: twoje idee. Jeśli jesteś przywiązany do pewnej opinii na temat jakiejś osoby, nie kochasz tej osoby, lecz pogląd, który masz na jej temat. Gdy widzisz, że ta osoba coś mówi albo gdy zachowuje się w określony sposób, od razu przyklejasz jej etykietkę: ona jest głupia albo on jest tępy, albo on jest okrutny, a ona jest zachwycająca itd. Tak więc masz już gotowy obraz, warstwę tłuszczu pomiędzy tobą i tą osobą. Kiedy spotkasz ją następnym razem, będziesz ją odbierał poprzez pryzmat opinii, jakie masz na jej temat, choćby ta osoba się w tym czasie zmieniła. Zauważ, jak patrzysz na większość znanych ci ludzi.

Trzecia warstwa: przyzwyczajenia. Przyzwyczajenie odgrywa zasadniczą rolę w życiu ludzkim. Czy bylibyśmy w stanie w ogóle chodzić, mówić czy prowadzić samochód, gdyby nie nasze przyzwyczajenia? Jednak przyzwyczajenia powinny się ograniczać do spraw czysto mechanicznych - nie powinny dotyczyć miłości i sposobu widzenia. Któż chciałby być kochany na mocy przyzwyczajenia? Czy siedziałeś kiedy nad brzegiem morza urzeczony majestatem i tajemnicą oceanu? Rybak patrzy każdego dnia na ocean i nie dostrzega jego wielkości. Dlaczego? Jest to otępiający wynik warstwy tłuszczu zwanej przyzwyczajeniem. Masz wyrobione stałe pojęcia na temat rzeczy, które widzisz, i z chwilą gdy je spotkasz, właściwie nie postrzegasz ich w zmieniającej się świeżości, ale jako ciągle te same mętne, tępe i nudne idee, do których doszedłeś siłą przyzwyczajenia. I to jest twój sposób postępowania z ludźmi i z przedmiotami; tak właśnie się do nich odnosisz: nie ma tu świeżości, zaskoczenia nowością, ale ciągle ten sam rutynowo nudny stosunek wynikający z przyzwyczajenia. Jesteś niezdolny do patrzenia w inny, bardziej twórczy sposób, gdyż wyrobiwszy w sobie taki właśnie nawyk patrzenia na świat i na ludzi, możesz włączyć w twoim umyśle automatycznego pilota i pójść spać.

Czwarta warstwa: twoje przywiązania i twoje lęki. Tę warstwę można najłatwiej zobaczyć. Weźmy pod uwagę silne przywiązanie, lęk albo antypatię, które odczuwamy wobec kogoś lub czegoś - w momencie, gdy kierujesz się takim odczuciem, przestajesz widzieć, jaka ta osoba lub rzecz jest naprawdę. Wystarczy, byś przypomniał sobie osoby, których nie lubisz, których się boisz, albo do których jesteś przywiązany, by zdać sobie sprawę, jak bardzo jest to prawdziwe.

Czy widzisz teraz, że znajdujesz się w więzieniu stworzonym przez wierzenia i tradycje twego społeczeństwa i kultury, przez idee, uprzedzenia, przywiązania i lęki wynikające z twoich uprzednich doświadczeń? Kolejne mury otaczają twoją więzienną celę, tak że wydaje się rzeczą prawie niemożliwą, byś mógł kiedykolwiek z niej wyjść i doświadczyć bogactwa życia, miłości i wolności, które znajdują się daleko poza więzienną fortecą. A jednak zadanie to jest nie tylko możliwe, ale w gruncie rzeczy łatwe, a nawet zachwycające. Jak możesz się wydostać z twojej celi więziennej? Powinieneś zrobić cztery rzeczy: po pierwsze, zdać sobie sprawę, że jesteś otoczony murami więziennymi, że twój umysł jest uśpiony. Większości nawet nie przychodzi to do głowy, tak więc żyją i umierają jako więźniowie.
Większość łudzi staje się konformistami; dostosowują się do więziennego życia. Nieliczni stają się reformatorami; walczą o poprawę warunków życia w więzieniu, o lepsze światło, lepszą wentylację. Niezmiernie rzadko pojawiają się buntownicy, rewolucjoniści, którzy rozwalają mury więzienia. Możesz stać się rewolucjonistą, jeśli mury więzienne staną się. dla ciebie sprawą najważniejszą.

Po drugie, przypatruj się murom. Spędzaj godziny, przypatrując się własnym ideom, przyzwyczajeniom, swoim przywiązaniem i lękom, nie osądzając ich ani ich nie potępiając. Przypatruj się im, a one runą.
Po trzecie, poświęć trochę czasu na obserwację ludzi i rzeczy wokół siebie. Przypatruj się, ale patrz rzeczywiście tak, jakbyś je widział po raz pierwszy; twarzy przyjaciela, liściom drzewa, ptakowi w locie, zachowaniu i gestom ludzi, których spotykasz. Zobacz ich znowu naprawdę takimi, jakimi w istocie są, bez tłumiącego i ogłupiającego działania twoich idei i przyzwyczajeń.

Czwarty i najważniejszy krok: usiądź spokojnie i obserwuj działanie twojego umysłu. Jest on żywym strumieniem myśli, uczuć i reakcji. Przyglądaj się temu wszystkiemu przez dłuższy czas tak, jak wpatrujesz się w płynącą rzekę albo jak patrzysz na film. Po pewnym czasie będzie to dla ciebie o wiele bardziej pasjonujące niż przyglądanie się jakiejś rzece czy filmowi. A przede wszystkim odczujesz przypływ życia i coraz większe wyzwolenie. A poza tym, czy można to nazwać życiem, jeśli nie jesteś świadom swoich własnych myśli i odczuć? Mówi się, że życie bez samoświadomości nie jest nic warte. Nie można nawet nazywać go życiem; jest to mechaniczna egzystencja robota; sen, nieświadomość, śmierć; a przecież jest to coś, co ludzie nazywają ludzkim życiem.

Tak więc patrz, obserwuj, pytaj, badaj, a twój umysł stanie się żywy i rozproszy warstwy tłuszczu; stanie się ostry, czujny i aktywny. Mury twego więzienia runą, tak że nie pozostanie kamień na kamieniu ze świątyni i będziesz uszczęśliwiony, bo zobaczysz rzeczy takimi, jakimi one są, doświadczysz bezpośrednio Rzeczywistości.




"Droga w lesie rozdzieliła się a ja...
Ja wybrałem tą mniej uczęszczaną.
I to odmieniło wszystko."